• Wpisów:36
  • Średnio co: 45 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 19:13
  • Licznik odwiedzin:1 742 / 1678 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Serce wyrwane z piersi krwawi, zakończ swe dzieło przebij je proszę Cie, nim skończy się dzisiejszy dzień, bym bez serca wśród żywych w ciąż trwał, i na wietrze jak samotne drzewo kołysał...
 

 
Chciałbym Ci dać tak wile, a mogę dać Ci tak nie wiele…
Swój uśmiech i słowo miłe…
I dłoń w potrzebie, kiedy nadejdą złe chwile…
I serce swoje kochające i ramie wspierające…
I swój zapał i swój czas który wiąże nas…
Nie obiecuje Ci wile, bo tyle to prawie nic...
Nie obiecuje Ci wiele, bo tylko po prostu siebie...

 

 
"Krocz spokojnie, wolniej, bez pośpiechu
Słuchaj jaki spokój może być w ciszy
Tocz pokornie to pośród łez i uśmiechów
Szukaj magi wokół, niech Ci towarzyszy
Zachowaj pokój ze swą dusza cokolwiek bedziesz robił
Bądź z tych którzy chcą, nie musza, pamiętaj o tym!
Unikaj tych co burzą, bo mają swe powody
Pamietaj, to kim jesteś sprawia jak patrzysz w oczy
Co kolwiek robisz, rób to z pasją, nie dręcz sie wyobraźnią
Jakkolwiek oni to co zrobisz nazwią
To człowiek czasem robi człowiekowi na złość
Więc bądz gotowy na to, ej!
Mów swą prawde, staraj się swego jasno dowieść
Słuchaj innych, bo głupiec też ma swą opowieść
Miej siłę ducha, tarczę na chwile twej słabości
Bądz ostrożny w ruchach, nie ufaj samotności
Staraj się być szczęśliwy i nie daj tego mącić
Nie porównuj się z innymi, zawsze są lepsi i gorsi
Ten świat jest piękny, czyli to ludzie są źli..."

 

 
Dlaczego zapominasz o tym czego ja nigdy nie zapomnę... czyżbyś już zapomniała "o nas" ?

  • awatar Gość: @gość: Być może chce pokazac zmajoość jezyka obcego ?:D
  • awatar Gość: @vera.: co oznacza Tw koment ? jest do dupu kompletnie nie na temat :DDDD
  • awatar Gość: widocznie nie bylo''Was ''jezeli tak postepuje druga osoba :)jezeli sie kocha nie zostawia sie bez slowa i nie zapomina :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Opowiadanie I/ cześć : 7

Był piątek, budzik zadzwonił jak zwykle bezlitośnie budząc mnie.
Wyciągnąłem rękę by wyłączyć go, po chwili otworzyłem oczy i zamglonym wzrokiem zobaczyłem ze jest w poł do szóstej, nagle przypomniało mi się ze mam długi weekend i jeszcze mogę pospać.
Zarzuciłem kołdrę na plecy i głowę, po chwili usłyszałem znowu budzik, najwidoczniej musiałem go przestawić, a nie całkiem wyłączyć.
Po tym całkiem się wybudziłem i nie mogłem zasnąć, postanowiłem wstać i zacząć swój dzień nieco wcześniej, miałem jeszcze 2 dni na to by porządnie się wyspać.
Dzień zacząłem jak zwykle od porannej toalety i ubrania się, mama jeszcze spała wiec musiałem uważać i zbytnio nie hałasować , postanowiłem wyjść z domu trochę pobiegać i poćwiczyć.
Po powrocie zastałem już mamę w kuchni, przygotowywała śniadanie.
Mama zamieniła się z koleżanką i miała iść na nocną zmianę, mogła się dzięki temu wyspać i miała trochę czasu dla siebie, a po tym jak wzięła wolną sobotę z okazji przyjazdu wujka, mogła bez problemu odespać, nieprzespaną noc którą spędziła w pracy.
Przywitałem się tylko z nią i poszedłem pod prysznic, gdy wróciłem usiedliśmy razem do stołu i zaczęliśmy jeść, na śniadanie mam przygotowała moje ulubione naleśniki z bita śmietaną i czekoladą.
Podczas śniadania zaczęliśmy rozmawiać :
- Jak tam synku wyspałeś się ? – mama zawsze traktowała mnie ja dziecko i tym razem powiedziała to w taki sposób jak bym miał 5 lat, chyba zostanie tak do końca życia, będę zawsze jej małym skarbem.
- Tak, nie miałem wyjścia, dzięki mojemu kochanemu budzikowi, a Ty ? – powiedziałem żartobliwie.
- Tak, dawno tak dobrze mi się nie spało, po za tym mam jeszcze dzisiaj trochę wolnego czasu – powiedziała to delikatnie się uśmiechając.
- W takim razie może pójdziemy razem na spacer, dawno tego nie robiliśmy – zaproponowałem z uśmiechem na twarzy.
- Oczywiście, jeśli nie wstydzisz się z takim próchnem spacerować, jakim jest Twoja matka – zażartował, śmiejąc się przy tym, dawno jej takiej nie widziałem.
- Nie, nie wstydzę, to będzie dla mnie zaszczyt, bo mam najcudowniejszą mamę na świecie – powiedziałem to delikatnie się uśmiechając, wiedziałem ze tak jest i chciałem ją w ten sposób uszczęśliwić, chciałem żeby wiedziała ze tak właśnie myślę.
- Ojej, jesteś kochany, jak zwykle, przeceniasz swoją matkę – powiedziała tak bo jej skromność nie pozwalała tego za akceptować, lecz w tej samej chwili, znów pojawił się wspaniały uśmiech na jej twarzy.
- Nie, nie przeceniam, ale kończmy już śniadanie i chodźmy na ten spacer – powiedziałem uśmiechając się.
Byłem szczęśliwy, ze mama jest tak wesoła i szczęśliwą, chciałem żeby była taka cały dzień, bo dawno w takim stanie jej nie widziałem.
Po skończonym śniadaniu, posprzątaliśmy, umyliśmy naczynia i przebraliśmy się, po chwili byliśmy gotowi do wyjścia, wziąłem klucz, zamknąłem drzwi i po chwili byłem koło mammy, która stało tuz pod schodami.
Wziąłem mamę pod rękę i zaczęliśmy spacerować po okolicy.
Pogoda była piękna, słonce delikatnie grzało, a ciepły powiew powietrza, co chwile delikatnie muskał nasze dłonie i twarze, w okolicy było mnóstwo pięknych miejsc, na około lasy i stawy, miejscami wzniesienia i małe doliny, o każdej porze roku było tu jak w bajce i bardzo się cieszyłem ze właśnie tu mieszkam, z dala od zgiełku miasta.
Nie zalesione była tylko główna ulica, a także otaczające ją domy i podwórka, ale nie przeszkadzało to w komunikacji.
Spacerowaliśmy tak z mamą przez kilkanaście minut, lecz gdy już mieliśmy wracać spotkaliśmy…
  • awatar Gość: Ten fragment trzyma w napięciu - ciekawe kogo spotkali... czekam ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
więc już nie będę się wahać, już nigdy więcej!
to nie może czekać, jestem tego pewien!
nie ma potrzeby tego komplikować
nie mamy za dużo czasu
to jest nasze przeznaczenie, jestem Twój!
 

 
Z błękitów czerni gdzie złość oświetli drogę
Zgubiłem sens i odnaleźć go nie mogłem
Własny świat nagle wydał się tak obcy
Tak pusty, chłodny, nieistotny
Chciałem wystraszyć słońce
Zabić dnie, ożywić noce...
 

 
Potrzebuje Cie codziennie, chciałbym żebyś była blisko, wspierała mnie cały czas, ale Ty znikasz, nie masz czasu, a to mnie niszczy, tak bardzo boli... Jesteś moim lekarstwem i trucizną, albo mnie uleczysz, albo zginę...
  • awatar Jagodowy Mały Miś: Tak jestem chłopakiem :P No jak widzę mało panów pisze coś swojego, czy prowadzi takie blogi, ale oby nas przybywało i robiło sie tu kolorowo, za sprawą męskiej reki hahaha :P
  • awatar vera.: Jestes chłopakiem? : ) Mało tutaj się spotyka przedstawicieli płci męskiej ; ))
  • awatar Jagodowy Mały Miś: @droga wojownika: dzięki, na pewno zajrzę :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Tęsknie, naprawdę... Bądź przy mnie proszę, to zbyt wiele mnie kosztuje, ból rozrywanego serca na pół, morze łez to nic..
Proszę powiedz coś bym mógł znowu się uśmiechnąć, potrzebuje Ciebie...
 

 
Najlepsze jest olać kogoś, zacząć unikać, znikać bez słowa, ukrywać się... Szkoda tylko że tak to bardzo boli, kiedy robią to najbliżsi...
 

 
- Jesteś dla niej za dobry ! Patrz co ona z toba robi ...
- Co takiego ?
- Ty sie po prostu marnujesz...
- Może...
- Na pewno.
- Nic nie jest pewne... a ja mogę cierpieć, być ranionym, aż zginę, zniszczę to na co tyle pracowałem...
- Ale po co ? Nie rób tego, nie możesz !
- Po prostu chce żeby była szczęśliwa, mogę nawet zginąć jeśli jej tego nie zapewnię, ona trzyma mój los w swoich rekach, nawet o tym nie wiedząc...
- Ale dla czego tyle dla niej robisz ? To głupie nie marnuj się, nie jest tego warta !
- Nic o niej nie wiesz, wiec nie oceniaj jej nie masz do tego prawa ! Ja po prostu ją kocham jak nikogo innego... Ale boje się ze to co mówisz może być prawdą...
 

 
Mój największy problem, przez który najczęściej cierpię...

  • awatar Gość: Też tak miałam- do momentu gdy zrozumiałam,że nie są warci bólu jaki przeżywam każdego razu gdy odchodzą bez słowa...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Takie ciężkie do ogarniecia ?
 

 
Bądź przy mnie nie chce Cie stracić, potrzebuje Cie do życia jak powietrza, bez Ciebie umrę z bólu w samotności, po prostu bądź bo ja...
BO JA KOCHAM CIE !!!
 

 
Tęsknie za Tobą z dnia na dzień coraz bardziej, nie mogę zasnąć bo myślę o Tobie, stałaś się całym moim życiem...

 

 
Opowiadanie I/ cześć : 6

Wysiedliśmy z autobusu. Laura spojrzała na mnie, jak by chciała wymusić na mnie odpowiedzieć , liczyła na to że się pierwszy odezwę i nie miałem wyjścia.
- Co tak na mnie patrzysz, ubrudziłem się czy co ? – rzuciłem pół żartem dla rozluźnienia sytuacji
- Nie, po prostu jesteś tak przystojny i się zapatrzyłam na Ciebie – odpowiedziała mi śmiejąc się w głoś, jak by dla niej to było normalne.
- Głupoty gadasz, chodźmy już – odpowiedziałem zawstydzony, poczułem ze się zarumieniłem spuściłem głowę w dół i ruszyłem pewnym krokiem.
Po chwili dogoniła mnie Laura i zaczęła mi do gryząc
- Co tak wyrwałeś, chcesz mnie tak zostawić, pozbyć się mnie- zaczęła się znów słodko chichotać.
- Nie po prostu mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, przed długim weekendem – odpowiedziałem krótko i stanowczo, nie chciało mi się z nią grać w jej gierki i tak już na za dużo jej pozwoliłem, przerażało mnie to trochę ze w tak łatwy sposób zbliżyła się do mnie.
- Oj dobrze nie denerwuj się, za moment i tak będę u siebie i zostawię Cie samego, widzę ze chyba jest Ci to na rękę – odpowiedziała, pewna z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Tak, nawet nie wiesz jak bardzo – zaśmiałem się, starałem się wzbudzić wrażenie iż jest to żart, ale Laura i tak mnie rozgryzła i wiedziała swoje, lecz wolałem stwarzać pozory.
- Tak, tak , praktycznie wcale się nie zmieniłeś przez ten czas – odpowiedziała to wzdychając, dodała po chwili gdy byliśmy już pod jej domem:
- No to już jestem, dzięki ze mnie odprowadziłeś- uśmiechnęła się i dodała- miłego samotnego dnia – wiedziała ze mnie to ruszy, widocznie była zła na mnie.
Ale odpuściłem chciałem już odejść , zezłościła mnie tym, odpowiedziałem tylko
- Nie ma sprawy, cześć, miłego dnia – uśmiechnąłem się sztucznie i odszedłem szybkim krokiem

Po około 10 minutach byłem już w domu, wyjąłem klucze z kieszeni i otworzyłem drzwi.
Wszedłem do ganku, gdzie stał szafa w której mama trzymała kurtki i płaszcze, szafka na buty i kilka wieszaków.
Zdjąłem buty i wstawiłem je do szafki, wyjąłem ciapy w których zawsze musiałem chodzić, na rozkaz mamy.
Mówiła że przez chodzenie na boso się przeziębię, ale lubiłem to robić i gdy tylko jej nie było, to korzystałem z okazji i chodziłem po domu na boso, rzadko mama w ciągu dnia bywała w domu, wracała wieczorami, wiec mogłem przez większość dnia tak chodzić.
Wszedłem po schodach na piętro do swojego pokoju, zostawiłem tam plecak i wziąłem książkę którą nie dokończyłem czytać.
Byłem głodny, wiec zszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i wyjąłem z niej kawałek kiełbasy i kilka jajek, po chwili przygotowałem sobie jajecznice, nie była jakaś nadzwyczajna ale mi smakowała.
Po tym jak zjadłem pozmywałem stertę naczyń która została po wczorajszym dniu, wyniosłem śmieci.
Zaparzyłem sobie dzbanek herbaty i udałem się do swojego pokoju .
Usiadłem na swoim łóżku opartym o ścianę stąd miałem podglądana cała okolice przez okno swojego pokoju, te obrazy przysłaniały mi jedynie gałęzie dębu, ale widok o tej porze roku był cudowny i trudno było oderwać od niego wzrok.
Zabrałem się za czytanie książki po 2 kubkach herbaty czyli około godziny czytania, skończyłem czytać książkę.
Wstałem z łóżka i odłożyłem książkę na półkę, miałem ją oddać po powrocie do szkoły.
Usiadłem przy biurku które było naprzeciwko mojego łóżka, na ścianie wisiała korkowa tablica na której miałem przypięte różne rzeczy, a miedzy innymi grafik swoich zadań na dany dzień .
Musiałem pomóc troszkę mamie i przygotować trochę rzeczy na obiad, pokroić warzywa, obrać ziemniaki itd.
Mama nie pozwalała mi gotować obiadów, bo mówiła że to obowiązek kobiety i co najwyżej mogę jej pomóc, była przy tym uparta jak osioł i nic nie było wstanie zmieni c jej zdania, wiec się z tym pogodziłem i robiłem co mogłem by jej pomóc.
Następnym na liście był mój codzienny trening, jak co czwartek, pompki i wznosy nóg, pomyślałem i wybrałem się na podwórko.
Pogoda dopisywała, wiec mogłem swobodnie ćwiczyć na dworze, po godzinie trening był skończony, poszedłem do domu wziąć prysznic.
Po tym jak zderzyłem się przebrać po kąpieli, do domu weszła zdyszana mama, wiedziała ze jestem na piętrze, wiec zaczęła krzyczeć jak bym był głuchy:
- Rafał jesteś ?
- No jestem jestem, już schodzę.
Po chwili byłem na dole.
- O co chodzi czemu mnie wysłałaś ?
- Pamiętasz wujka Piotrka ?
- Tak to ten cham co wyjechał po śmierci cioci bez słowa ?
- Rafał nie mów tak, to twój wujek po za tym nie możemy go osadzać, nie wiemy co po tym wszystkim czuł.
- Wiec wracając do niego, co chciałaś mi powiedzieć ?
- Wujek dzwonił do mnie i pytał się czy nie może przyjechać nas odwiedzić w sobote.
- I co zgodziłaś się ? – spytałem z nadzieją ze się nie zgodziła na to.
- Tak, a czemu miał bym się nie zgadzać ?
- Bo odwrócił się od nas, zostawił ?
- Daj spokój już Rafał, to Twój wujek, Twoja rodzina, wybacz mu proszę.
- No dobrze, niech Ci będzie, ale jakoś nie widzi mi się jego przyjazd.
- Nie martw się jakoś to będzie, ja zabieram się za obiad, zjemy razem i uciekam do pracy, może na sobotę uda mi się wziąć wolne.
- Dobrze, to Ci pomogę
Za kilka minut obiad był ugotowany, zjadłem go razem z mamą, która po chwili stwierdziła ze jest spóźniona i musi uciekać, ucałowała mnie i za moment wyszła , przy wyjściu towarzyszyło jej oczywiście, trzepnie dziwami, co już było dla mnie normalne.
Do końca dnia odrabiałem prace domową i uczyłem się, chciałem mieć długi weekend całkowicie wolny.
Wieczorem wróciła mama, zjedliśmy kolacje. Popatrzyłem chwile na gwiazdy, byłem zmęczony, wiec za chwile położyłem się na łóżku i zasnąłem
  • awatar Gość: wydaje mi sie ze jestes bardzo interesujaca osoba i chetnie bym Cie poznala mniami :G
  • awatar Gość: Bardzo ciekawe opowiadanie- podoba mi się.Czekam :)
  • awatar opisy,twórczość moim życiem x3: masz talent.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Kiedy nikogo nie będzie i pomyślisz,
że nikomu nie zależy.
Kiedy cały świat opowie się przeciwko Tobie
i poczujesz się osamotniony.
Ja będę obok
Kiedy ten na kim najbardziej Ci zależy,
nie będzie dbał o Ciebie.
Kiedy ten, komu dasz swoje serce, rzuci Ci je w twarz.
Ja będę obok
Kiedy osoba, której zaufałeś zdradzi Cię.
Kiedy ten, z którym dzielisz wszystkie myśli i tajemnice,
nie będzie pamiętał nawet o Twoich urodzinach.
Ja będę obok
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto Cię wysłucha.
Kiedy wszystko, czego będziesz potrzebował,
to ktoś, kto otrze Twoje łzy.
Ja będę obok
Kiedy Twoje serce będzie tak bolało,
że nie będziesz mógł nawet oddychać.
Kiedy będziesz chciał już tylko położyć się i umrzeć.
Ja będę obok
Kiedy zaczniesz płakać słysząc smutną piosenkę.
Kiedy łzy nie będą chciały przestać płynąć.
Ja będę obok
Więc widzisz, będę obok aż do końca.
To jest obietnica, którą mogę Ci dać.
Jeśli kiedykolwiek będziesz mnie potrzebował, po prostu daj mi znak i znajdę się obok ..."

Dla jednej bardzo ważnej osoby...
 

 
"Któregoś dnia kochanie, będziemy starzy
Oh, kochanie, będziemy starzy
I będziemy myśleć o wszystkich historiach, które moglibyśmy opowiadać..."
 

 
Może...
 

 
Opowiadanie I/ cześć 5 :

Stałem na przystanku, czekając na autobus, następny był za około 20 min wiec miałem trochę czasu, usiadłem na ławce pod przystankiem.
Zacząłem myśleć o porannym spotkaniu z Laurą, wyrzuty sumienia wróciły, przez te kilka lat i ja się zmieniłem i inaczej postąpił bym w tedy gdy to się działo, żałowałem ze nic nie zrobiłem.
Nagle usłyszałem znajomy głos podniosłem głowę i zobaczyłem Laurę :
- Hej, co taki przygnębiony siedzisz sam na przystanku – na jej twarzy pojawił się wyraz zaciekawienia, a nie zdziwienia ze mnie tu zobaczyła.
- Hej, wracam do domu ze szkoły, a Ty co robisz tutaj o tej godzinie ? – powiedziałem spokojnie, chociaż w głowie miałem wiele pytań do niej.
- Musiałem zanieść papiery do nowej szkoły, mówiłam Ci ze się przeprowadziłam tu z rodzicami, widzę ze nasze szkoły, są praktycznie obok siebie, odgrodzone jedynie płotem - uśmiechnęła się delikatnie.
- To wiesz już do jakiej szkoły chodzę, czyżbyś mnie śledziła ? – zapytałem zdziwiony
- Nie, nie śledzę Cię, po prostu to 2 najbliższe szkoły od tego przystanku. – zachichotała się przymrużając oczy, wyglądała w tedy słodko.
Przez chwile zapatrzyłem się w niej, ale po chwili odpowiedziałem :
– Rzeczywiście nawet nie pomyślałem o tym – uśmiechnąłem się chociaż, było mi głupio ze tak palnąłem wcześniej tekst o śledzeniu i nie przemyślałem tego logicznie, ale nie miałem na to czasu.
Po chwili dodałem:
- Wiec teraz, będziemy widywać się częściej, wracasz następnym autobusem ? – powiedziałem to stwierdzając, było to pewne.
Z jednej strony pasowało mi to, bo chciałem jej jakoś to wynagrodzić, to co prze ze mnie straciła, z drugiej strony zakłócała moją samotność i bałem się bliższych kontaktów, bo unikałem ich jak ognia, nie szukałem znajomych.
Byli mi zbędni, a nawet większość czasu by mi przeszkadzali.
- Tak, chyba tak jak Ty, wiec razem dzisiaj będziemy wracać, to miłe spotkać tu kogoś znajomego – powiedziała to szczęśliwa z uśmiechem na twarzy.

Po chwili przyjechał autobus, usiedliśmy razem, całą drogę milczałem, ona też, tak jak by wiedziała, ze nie chce rozmawiać.
 

 
Opowiadanie I/ cześć 4 :

Lecz teraz miałem inne zmartwienie, musiałem dotrzeć do szkoły, a byłem troszkę spóźniony na autobus.
Przystanek był oddalony od mojego domu o jakieś 1,5 km, wiec codziennie rano spacerowałem.
W połowie drogi zacząłem biec i za moment byłem na przystanku, po chwili przyjechał autobus, usiadłem zaraz przy drugim wyjściu na wolnym miejscu, za kilka minut byłem już na przystanku pod szkołą.
By dojść do szkoły musiałem przejść 600 m, gdy już doszedłem do bramy i placu przed szkołą zwolniłem krok.
Wszedłem do szkoły przebrałem się i oddałem ubrania do szatni, dostałem jak że „szczęśliwy” 13 numerek.
Chociaż sam nie wierzyłem w takie zabobony, to jednak wszyscy wokół widzieli, nieszczęście i pecha, czarny kot, potłuczone lustro itd.
Było to dla mnie śmieszne za każdym razem, pech czy szczęście nie zależą przecież od takich rzeczy, lecz od nas samych.
Za chwile zadzwonił dzwonek, idąc po schodach dotarłem na drugie piętro, tam wszedłem do sali 208, gdzie miałem matematykę, sorka kazała nam wejść do sali, a sama poszła przynieść sprawdziany które nam miała oddać, po chwili weszła do sali z niezbyt zadowolona miną, powiedziała :
- Zawaliliście te sprawdzian jak nigdy wcześniej – popatrzyła na nas zawiedziona, nie była zła na nas, po prostu zawiedziona.
Zaczęła wyczytywać nas z listy i podawać oceny.
Wiedziałem ze tym razem dostane 4, byłem tego pewien, zawsze umiałem na dużo więcej, ale nie chciałem się wyróżniać, być jakimś wybitnym i przyciągać uwagę innych, starałem być się zwykłym szarakiem, wiec zawsze umyślnie nie pisałem lub popełniałem błędy, byłem w technikum i chciałem mieć spokój przez chociaż pierwsze 3 lata, a dopiero w klasie maturalnej, pokazać co potrafię, dobrze napisać maturę, by iść na dobre studia.
Dużo czasu poświęcałem na naukę, liczyła przecież cały czas na mnie mama, nie miałem znajomych, wiec czasu miałem multum.
Gdy wracałem ze szkoły, zwykle jadłem obiad, robiłem sobie dzbanek herbaty i siadałem do książek, tak mijał czas, do puki nie napisałem swojej pracy domowej i nie nauczyłem się potrzebnych mi rzeczy, gdy robiłem to na bieżąco zajmowało mi to chwile.
Uczyłem się zawsze bardzo szybko, mama mówiła ze mam to po tacie np. gdy w pół roku nauczyłem się grać na gitarze, ale po prostu poświęcałem temu dużo wolnego czasu, chciałem na czymś grać jak tata, on zawsze mi powtarzał że jak podrosnę to musze zacząć na czymś grać, bo to bardzo ważne.
I z tym też miał racje, gdy po pociągnięciu za struny gitara wydała pierwsze dźwięki byłem oczarowany, grałem długi czas, nauczyłem się pierwszej piosenki, gdy zagrałem ją mamie, nie mógł jej zejść uśmiech z twarzy, mówiła ze gram pięknie jak tata, bo z sercem.
Była to dla mnie zabawa i rzecz która wypełniała mi czas, gdy byłem smutny lub wesoły, gitara była moją przyjaciółką.
Tata grał na skrzypcach, które leżały w futerale, na dnie dębowej szafy w jego pracowni, wiedziałem że nigdy nie będę umiał grać jak tata na skrzypcach, gdy grał czas się zatrzymywał i wszystko stawało się piękniejsze, mogłem słuchać jego gry godzinnymi, zawsze grał mi przed snem, a ja próbowałem jak najdłużej nie usnąć słuchając, ale i tak zawsze opadałem z sił i zmęczony zasypiałem jak kamień. Po za tym skrzypce mnie nie kręciły, zawsze chciałem grać na gitarze i tak zostało.
Ale wracając do lekcji, sorka doszła do mnie i na chwile się zatrzymała :
- No Rafał jedynie Ty ratujesz honor tej kolasy, dostałeś 4, gratuluje – powiedziała to szczerze z uśmiechem na twarzy.
- Dziękuje Pani profesor - odebrałem od niej sprawdzian i usiadłem w ostatniej ławce.
Po kilku minutach zadzwonił dzwonek na przerwę, do końca lekcji w szkole nie wydarzyło się nic specjalnego.
Wyszedłem ze szkoły z uśmiechem na twarzy, że wreszcie wracam do domu, po 8 godzinach w szkole miałem dość i szybko ruszyłem na przystanek
 

 
Czy tak łatwo się o kimś zapomina ? Może tak faktycznie przeszkadzam jak piąte koło u wozu...
 

 
Opowiadanie I/ cześć 3 :

Nagle wstałem spojrzałem na nią i w przypływie złości powiedziałem:
- Nie masz prawa o mnie mówić niczego, nie znasz mnie i nawet nie wiesz jak bardzo się mylisz w swoich przypuszczeniach ! Mam dość Ciebie i Twojej gadki, skończ z tym i daj mi święty spokój !

Wszyscy popatrzyli na mnie ze zdziwieniem i coraz większym strachem, nikt mnie przecież nie znał i nie starał się rozmawiać, byłem wyrzutkiem z własnej woli i to mi odpowiadało.
Laura spuściła głowę i odeszła , słyszałem delikatnie jak płacze, swoją twarz schowała w swoich długich włosach, poszła na drugi koniec sali.
Nagle do sali przyszedł profesor, który musiał wyjść do sekretariatu, podpisać jakieś dokumenty, nagle zapadła cisza i każdy usiadł na swoje miejsce, profesor już spóźniony, zaczął lekcje nie zwracając na nas uwagi .
Na początku byłem zadowolony, bo znów byłem sam i nikt nie zagrażał mojej samotności, ale po pewnym czasie zacząłem mieć wyrzuty, ze tak potraktowałem tą dziewczynę, przecież mogłem użyć łagodniejszych słów i nie krzyczeć.
Sumienie nie dawało mi spokoju przez kilka następnych dni, Laura wciąż siedziała sama i nawet na moment nie odwróciła wzroku w moją stronę.
Czułem się głupio, ale nie umiałem rozmawiać, tym bardziej przepraszać obce osoby.

Tydzień po tym, usłyszałem rozmowę dwóch chłopaków, jeden miał na imię Darek, a drugi Łukasz, nie zwracali na mnie uwagi i traktowali jak powietrze, było mi to na rękę, rozmowę zaczął Darek, przykuła ona moją uwagę.
- Wiesz co mam pomysł jak zrobić, mega wkrętak na jednej z dziewczyn, będzie beka zobaczysz
- Ty, ale o której dziewczynie mówisz ?
- Znasz tą prymuskę Laurę, co zadaje się z tą niepełno sprytną ?
- No pewnie, fajna z niej dziewczyna, ale co chcesz jej zrobić ?
- Zobaczysz za kilka dni będzie moja i w tedy się zabawimy jej kosztem
Wiedziałem że Darek jest do tego zdolny, lubił bawić się uczuciami innych, był typowym cwaniakiem, zgrywał twardziela, miał wokół siebie grupkę podobnych mu ludzi, którzy naśmiewali się z wszystkich i z wszystkiego, kręciły się wokół niego prawie wszystkie dziewczyny, nie wiem co w nim widziały, ale może faktycznie, dranie przyciągają do siebie kobiety.
Wszystko to było mi obojętne, do póki mnie nie dotyczyło i omijało szerokim łukiem, lecz teraz nie wiedziałem czy ostrzec ją.
Nigdy nie mieszałem się w cudze sprawy, a teraz jeszcze, nie mogłem spojrzeć jej w oczy, wiec milczałem.
Po kilku tygodniach Darek dopił swego, widziałem jak trzymał Laurę w swoich objęciach, widocznie umiał nieźle czarować i zmieniać maski.
Kilka dni po tym byłem świadkiem jak na długie przerwie, zatrzymał się na środku korytarza, spojrzał jej w oczy i powiedział:
- To koniec z nami, dobrze wiem ze mnie zdradzasz i puszczasz się z kim popadnie, jest łatwa jak żadna inna, nie chce Cie znać, nie pokazuj mi się więcej na oczy.
Laura stała wryta przez chwile, zrobiła zamach i dała Darkowi w twarz, odwróciła się na piecie i zapłakana wybiegła ze szkoły.
Po tym, większość wybuchła śmiechem w tym Darek, wszystko było zaplanowane i ustawione, tylko ja stałem z boku i milczałem.
Kilka dni później plotka o Laurze, wymyślona przez Darka, obiegła całą szkołę, w tym nauczycieli i dyrekcje, jej rodzice zostali wezwani do szkoły w celu wyjaśnienia sprawy, a ona sama nie pokazała się w szkole od tamtego dnia.
Z tego co mi wiadomo, miała później problemy z własną osobą, wpadła w depresje, po przeniesieniu do innej szkoły ledwo zdała, przez długi czas nie mogła się pozbierać.
Sumienie gryzło mnie po tym zajściu jeszcze bardziej, okazało się ze jestem bezdusznym draniem o oziębłym sercu.
Obwiniałem się o to przez dłuższy czas i nie mogłem zapomnieć.
To uczucie powróciło gdy spotkałem ją kolejny raz, nie chciałem znów sprawić jej przykrości, chciałem w jakiś sposób to odpokutować.
 

 
- czemu płaczesz ?
- bo nie wyobrażam sobie życia bez Ciebie, nie chce Cie stracić, chce być blisko Ciebie, teraz i na zawsze, kocham Cie...
- Ale ja nie potrafię...
- Wiem i nie proszę Cie o to... jeśli to możliwe bądź dzisiaj przy mnie, nie chce wiele, chwila jest wystarczająca...
I znów rozpłakałem się jak małe dziecko, bezsilny człowiek, targany uczuciami.
 

 


Dla Ptaszyny
  • awatar Gość: SweetaŚne HEHE
  • awatar Gość: hmm ciekawa jestem dlaczego pod tym tekstem dla ''ptaszyny ''prosisz o lajk na swoim fb jak dla mnie smieszne ^^ czyzby slabo ...slabo ?
  • awatar Catherinessdiary: Witam, mam do Ciebie maleńką prośbę, a mianowicie chodzi mi oto, czy mogłabyś wejść na mój blog i polubić mój fan page (facebook )? Naprawdę bardzo, bardzo mi na tym zależy.... Z góry dziękuję bardzo ;* Pozdrawiam Link do polubienia na facebook : https://www.facebook.com/Catherinesdiary A to link do mojego bloga : http://catherinessdiary.blogspot.com
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
"Jeśli dożyjesz 100 lat, to ja che żyć sto lat i jeden dzień mniej. Abym nie musiał spędzić, ani jednego dnia bez Ciebie."
 

 
Będziesz moja bezą ? Poliże Cie i schrupie...
 

 
Opowiadanie I/ cześć 2 :

Szedłem przed siebie z opuszczoną głową, nie uśmiechało mi się iść do szkoły, był w tedy śliczny ciepły dzień i z chęcią poleżał bym nad jeziorem. Nagle usłyszałem znajomy głos, dobiegający z naprzeciwka:
- Cześć
- Cześć- podniosłem do góry głowę i zobaczyłem znajomą twarz, była to koleżanka z gimnazjum, która chodziła ze mną do klasy.
- Dawno się nie widzieliśmy, to już będzie jakieś dwa lata, masz na imię Rafał dobrze pamiętam ?
- Tak, minęło sporo czasu, a Ty masz na imię Laura, nie mylę się ? – odpowiedziałem całkowicie zaskoczony, nie spodziewałem jej się spotkać w tych okolicach.
- Tak – odpowiedziała krótko i uśmiechnęła się słodko.
- Co robisz tutaj , myślałem ze mieszkasz w centrum i nie odwiedzasz takich okolic ? – wydawało się to być nie kulturalne, ale nie miałem w zwyczaju przeciągać z pytaniami, robiłem to gdy uważałem za słuszne.
- Przeprowadziłam się tu z rodzicami – odparła krótko jak by zmieszana.
- To fajnie, ja musze uciekać do szkoły, może spotkamy się jeszcze kiedyś – nie chciałem przeciągać rozmowy, śpieszyło mi się po za tym nie wiedziałem o czym mógłbym z nią pomówić.
Laura była, śliczną dziewczyna o długich blond włosach i śniadej cerze, miała duże niebieskie oczy, była szczupła i drobna, średniego wzrostu, zwykle zakładała sukienki.
Wyglądała w nich lekko i delikatnie, a zarazem zmysłowo i kobieco, poruszała się jak motyle w letniej porze, przeskakując delikatnie z kwiatka na kwiatek. Całość tworzyła słodką i delikatną powłokę otaczającą ją.

Chwile po naszym spotkaniu przypomniał mi się sytuacja która miała miejsce ponad dwa lata temu, kiedy to w 3 klasie stała się ofiarą szykanowania i naśmiewania. W tedy wszystko mi się przypomniał, a sumienie nie dawało spokoju, a zaczęło się to tak :
Laura była prymuską dobrze się uczyła, była też śliczna, miała bogatych rodziców, lecz nie wywyższała się tym w żaden sposób, była raczej spokojna i skrytą dziewczyną.
Liczba osób w mojej ówczesnej klasie wynosiła 23, co było idealne bo zawsze mogłem siedzieć sam i nikt mojej samotności nie naruszał.
Oprócz jednego wyjątku jakim była właśnie Laura, dosiadała się do mnie, gdy jej najlepsza przyjaciółka, chorowała, lub nie było jej w szkole, co w trzeciej klasie było częste, ze względu na jej przewlekłą chorobę płuc.
Gdy dosiadała się, nie odzywała się słowem, tak jak by wiedziała z góry ze nie chce rozmawiać i spoufalać się. Ja też nie miałem ochoty zaczynać z nią znajomości wiec siedzieliśmy tak i milczeliśmy, całe lekcje.
Nie mogłem jej zrobić awantury i wygonić z ławki, dopóki się nie odzywała, nie była dla mnie problemem.
Pewnego dnia podeszła do mnie i spytał :
- Cześć mogę się przysiąść ? – zrobiła uśmiechając się jak było by to oczywiste ze odpowiem tak.
- Tak proszę siadaj – co mogłem powiedzieć chcąc nie chcąc i tak musiałem z nią siedzieć, bo tego dnia jej przyjaciółki nie było w szkole.
- To głupie siedzimy już tyle razy ze sobą, a nigdy się nie odzywaliśmy do siebie, gdyby nie była sprawdzana lista, nawet nie wiedziała bym jak masz na imię – powiedziała to z nów z uśmiechem na twarzy, jak by przepełniona radością.
- Może i tak, ale nie lubię rozmawiać – odburknąłem nie miło, chcą ja wystraszyć, by nie odzywała się już
- Nie zmuszam Cię do tego jeśli nie chcesz to nic nie mów, po prostu słuchaj – powiedziała to z tym samym uśmiechem co chwile wcześniej.
Zaczęła mi opowiadać o sobie, zadawała pytania i sam na nie odpowiadała, za mnie tak jak by wiedziała co myślę, lecz myliła się na każdym kroku ze swoimi przypuszczeniami .

Co stało sie dalej, jaka była odpowiedz bohatera i co było przyczyną problemów Laury, dowiemy sie w następnej cześć.
 

 
Będę prawdziwy,
bo są tacy, którzy mi ufają.

Będę czysty,
bo są tacy, którzy troszczą się o mnie.

Będę silny,
bo wiele trzeba wycierpieć.

Będę odważny,
bo trzeba odważyć się na wiele.

Będę przyjacielem wszystkich:
wrogów i tych, którzy nie mają przyjaciół.

Będę dawać
i zapominać o darze.

Będę pokorny,
bo znam swoją słabość.

Będę patrzeć w górę
i śmiać się, i kochać, i dźwigać.
(Howard Arnold Wolter)
 

 
Gdyby wszystkie moje marzenia były do spełnienia, lub chociaż cześć z nich, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie…. Wiec nie przestaje marzyć, trwać i starać się spełniać tego co obrałem za cel, bo czym że są marzenia bez trudu włożonego do ich spełnienia…? Stają się pustą myślą rzuconą na wiatr… Miej wiarę, nadzieje, upór i pasje, a w tedy wszystko stanie się na wyciągniecie ręki, zobaczysz. To od Ciebie zależy co osiągniesz w życiu, jak będziesz żył. Codziennie rano gdy wstaniesz pomyśl co chcesz osiągnąć i wkładaj w to całą swoją moc, wiarę i serce , dzień za dniem i choćby nie wiem co nigdy nie rezygnuj…
  • awatar Gość: racja:) gdyby nie marzenia zycie byloby smutne bo i tak nie kazdy moze miec to co na prawde chce miec , niektore rzeczy sa nieosiagalne niestety...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dzisiaj pierwsza cześć opowiadania
Opowiadanie I/ cześć 1 :
Dźwięk budzika obudził mnie wczesnym rankiem, a w mojej głowie była jedna myśl
– kolejny raz musze iść do szkoły - pocieszałem się myślą ze już jest czwartek i lada moment czeka mnie długi majowy weekend.
Postrzępione, długie czarne włosy, które przeważnie opadały mi na ramion, teraz zakrywały moje oczy, nabrałem powietrza w płuca i zdmuchnąłem je na bok.
Zapatrzyłem się w błękitny sufit, który przypominał mi bezchmurne niebo , za okna dobiegał śpiew ptaków, które mieszkały na starym Dębie tuż przy naszym domu.
Mój pokój znajdował się na piętrze, a wspomniane wcześniej okno umiejscowione było na wysokości korony dębu, który rósł tak blisko, ze mogłem swobodnie z okna przejść na jego gałęzie i zejść na dół. Często tak robiłem, gdy nie chciałem martwić mamy, że kolejny raz wychodzę włóczyć się samotnie po okolicy.
Nie lubiłem przebywać z ludźmi, nie rozumiałem ich sposobu myślenia, pogoni za pracą, pieniędzmi, sławą, a oni nie rozumieli mnie, człowieka który zatrzymywał się i patrzył w niebo, na to co go otacza, jak by szukał w tych rzeczach odpowiedzi na dręczące go pytania .
Po śmierci taty zamknąłem się jeszcze bardziej w sobie, lubiłem spędzać czas na łonie przyrody, włóczyć się po lasach, leżąc samotnie na łąkach czy nad brzegiem jeziora, wpatrując się w niebo. Wieczorami wdrapywałem się na dach domu i z stamtąd, obserwowałem gwiazdy i księżyc, to tata pokazał mi i wytłumaczył jak zmienia się ich położenie i czemu tak się dzieje, to ona mi go przypominały, lubiłem na nie patrzeć, myśleć, wspominać i marzyć.
Tata mówił że marzenia są najważniejsze , każdy człowiek je posiada, że sam musze odkryć swoje i to że mogę wymarzyć sobie co tylko zapragnę, a gdy będę tego bardzo pragnął, na pewno się spełnią.
Od śmierci taty największym moim marzeniem było to żeby wrócił on do mnie i do mamy.
- Rafał – Krzyk mamy który dobiegał z dołu, postawił mnie na nogi, ale mam nie przestawała krzyczeć
- Rafał wstawaj bo spóźnisz się do szkoły, naszykowałem Ci śniadanie, spakuj je sobie jak będziesz wychodził, ubierz się ładnie i nie zapomnij zamknąć domu i okna, ja musze już wychodzić bo się spóźnię do pracy - nie zdążyłem się odezwać gdy usłyszałem trzask drzwi.
Mama była wciąż zabiegana i gdzieś spóźniona, ale mimo to starała się jak dbać o mnie i o dom jak najlepiej. Po śmierci taty na jej barki spadło jeszcze więcej obowiązków i nie było wstanie ich wszystkich ze sobą pogodzić, musiała zrezygnować z wielu rzeczy, w tym ze szkoły tańca. Mama kochała tańczyć i robiła to wspaniale, gdy tańczyła z tatą nie mogłem oderwać od nich wzroku, byłem oczarowany, wyglądali jak postacie wyjęte z bajki.
Lecz teraz nie ma nawet chwili dla siebie, ciągle pracuje, a gdy wraca w pospiechu zajmuje się domem, gotuje obiad i wybiega do swojej drugiej pracy, wraca wieczorem zmęczona, tak bardzo ze nie je nawet kolacji, tylko kładzie się spać. Staram się jej pomóc jak mogę, zajmuj się domem jak i podwórkiem. Wiem ze robi to wszystko dla nas, byśmy żyli godnie, pokłada we mnie całą swoją nadzieje i kocha mnie całym swoim sercem, kocham ją za to bardzo, ale szkoda mi jej każdego dnia i każdego dnia staram się jej pomagać najlepiej jak potrafię.
Ubrałem się w czarne dżinsowe spodnie i czarną koszulkę i spakowałem.
Zszedłem na dół, zabrałem śniadanie z blatu i spakowałem je do plecaka. Założyłem swoje czarne glany i byłem gotowy do wyjścia, zamknąłem dziwi, po przejściu kilku kroków, przypomniało mi się ze okno na górze zostało otwarte.
Wróciłem szybko do domu, wbiegłem po schodach do swojego pokoju, zamknąłem okno i równie szybko zbiegłem po schodach, zabrałem plecak i zamknąłem dom.
Teraz byłem pewien ze jestem gotowy do wyjścia.
Ruszyłem drogą w dół do swojej szkoły. Ten dzień był początkiem zmian w moim życiu.

Ciąg dalszy już w krotce
 

 
Nie śpię bo myślę o Tobie, myślę bo kocham, myślę bo boje się Ciebie stracić...


 

 
Samotność cześć 2

Lecz czasami jest tak że masz już jej dość, chcesz uciec wyrwać się z jej objęcia, ale nie masz dokąd… powraca ona co noc, wita Cie kolejny raz, wraz z promieniami słońca, wydaje się nie mieć końca, przychodzi po raz kolejny zbierać swoje żniwo, obedrzeć Cie z reszty uczyć, póki Twoja egzystencja, nie przestanie mieć sensu, do póki gdy nie staniesz się jak puste naczynie…. Później jest Ci obojętne czy jest dobrze czy źle, chcesz pozostać w samotności, kolejny raz zanurzyć się w jej głębi, bo tam doznajesz ukojenia, to co kiedyś tak odtrącałeś, zmieniło dla Cb charakter jest tym czego pożądasz, nie chcesz już uciekać przed swoją przyjaciółką, która jest samotnością...
 

 
wiec może kawałek pracy o samotność
Samotność cześć 1

Czasami jest tak że nie chce sie żyć, żyje sie dalej dzięki nadziej, a jeśli i ona odchodzi, zostaje jedynie samotność, tylko ona na Cb czeka nieustannie, byś zanurzył się kolejny raz w jej chłodnych objęciach, pozbawi Cie radości, szczęścia, da spokój, w sercu zostawi pustkę, jako pamiątkę po sobie, gdy będziesz na to gotowy, da Ci odejść, by kolejny raz móc Cie powitać jak najlepsza przyjaciółka, czasem ona wydaje się być najlepszą opcją, zostanie z Toba i nie odejdzie aż do śmierci, jeśli będziesz tego chciał.
 

 
Witam, jestem tu nowy i postanowiłem założyć swój pierwszy blog, postaram umieszczać tu swoje prace: myśli, kto wie może wiersze i wierszyki, zobaczymy jeszcze, tak czy owak mam nadzieje ze się spodoba to czytającym, liczę na szczere komentarze i miłe przyjecie